niedziela, 7 sierpnia 2016

Moje miejsce pracy...,czyli gdzie czytam,jem i uczę się.

Z okazji mijającego roku, odkąd mam całkowicie nowy i zmieniony pokój postanowiłam, że napiszę o nim post.

Większość swojego czasu spędzam w moim pokoju. Dawniej, był to pokój po starszym bracie: typowo niekobiecy : zieleń, czerwień i pomarańcz. Brr. Nigdy nie lubiłam tych kolorów. Dawniej dominowały kolory typowo nijakie. Zielone ściany, każda komoda w z innego drewna, panele niepasujące ani do jednej komody ani do drugiej i rażący problem: brak szafy i miejsca na książki. OLABOGA. Na dokładkę zielony dywan,który nijak miał się do koloru ścian czy..cóż. Czegokolwiek.  Na prawdę nie lubiłam tego pokoju.O to dowód:


 Lipiec 2015 roku okazał się dla mnie i moich czterech ścian, rokiem zbawiennym. Zielone ściany przeistoczyły się w delikatną szarość i biel. Czerwona nijaka pościel i poduszki zamieniły się w śnieżnobiałą pościel i różową narzutę. Zielony, znienawidzony przeze mnie dywan zamienił się w szarobiały dywan, który mniej lub bardziej pasuje do ścian i reszty wyposażenia. Dawne komody zamieniłam na dwie małe komody na drobne akcesoria i 3-drzwiową szafę z lustrem na ubrania.
Jej! Nie ma zieleni!!!!!



Efekty pracy:
 

2 komentarze: