poniedziałek, 18 lipca 2016

Kontemplacja przy Makowieckim.

,,Ułamek sekundy niech nie decyduje o moim patrzeniu na świat''


Zdecydowanie mam problem. Zdecydowanie. Właśnie odkryłam, że chyba się starzeję. Zdecydowanie. Lecąc do Madrytu otworzyłam sobie ,,Ugly Love'' i zdołałam przeczytać +/- 100 stron. Jaka to była męczarnia. Trzy i pół godziny i zaledwie 100 stron książki. Dlaczego?
Na początku myślałam, że była to wina stresu jaki mnie ogarniał na lotnisku,ale jednak to nie to. 
Książka jest po prostu beznadziejna. BA! Proste i nic nie znaczące dialogi pomiędzy postaciami. Bezbarwni bohaterowie, oklepane historie w stylu: on niedostępny, po przeżyciach z byłą, ona - na początku niedostępna, później napalona. Hej. Coś w tych książkach zaczyna się robić nie tak. Gdzie jakaś oryginalność? Gdzie fabuła? Nie ocenia się książki po paru stronach tak samo jak nie ocenia się jej po okładce. Ale kurczę. 
Miałam okazję przeczytać dwie książki pani Colleen Hoover i choć pierwsza ( Hopeless) była dobra, drugą ( Maybe Someday) umieściłabym do kategorii ''ujdzie'' to trzecia: ,,Ugly Love'' nie nadaje się do żadnej kategorii. Jest po prostu słaba. 
Wydaje mi się, że pisarce zwyczajnie zależy na kasie. Napisać i wydać, napisać i wydać. 
 Możliwe też, że zwyczajnie za dużo już przeczytałam w ostatnim roku i mam już dość książek z serii '' odgrzewane kotlety'' i się zwyczajnie nie znam...

Zmieniam całkowicie kategorię i przechodzę do ,,Króla Kruków''  -Maggie Stiefvater

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz